Skąd się bierze choroba morska?
Najprościej rzecz ujmując – ze sprzecznych informacji, jakie otrzymuje mózg osoby przebywającej na kołyszącej się łodzi czy statku. Oczy informują go, że zarówno ciało, jak i otaczający je świat znajdują się w stanie spoczynku – ale błędnik uparcie alarmuje, że wszystko wokół się buja.
W takiej sytuacji układ nerwowy człowieka reaguje… nerwowo, interpretując tę niezgodność bodźców jako zatrucie pokarmowe. W efekcie ciało generuje typowe dla choroby morskiej objawy:
- Ogólne złe samopoczucie,
- nudności,
- wymioty,
- zawroty głowy,
- bladość,
- zimne poty.
Wymienione wyżej atrakcje nie muszą wystąpić jednocześnie – ale, niestety, mogą. Trzeba też pamiętać, że choroba morska i jej objawy nie są oznaką słabości ani niczyją winą – stanowią po prostu reakcję ludzkiego organizmu: może nieszczególnie przyjemną, ale w stu procentach naturalną. Osoby, które zmagają się z tą przypadłością, nie robią tego, bo są szczurami lądowymi albo chcą się wymigać od wachtowych obowiązków. Należy traktować zaistniałą sytuację ze zrozumieniem, ale też z pewną doza dystansu i humoru – warto bowiem pamiętać, że choroba morska i to, jak długo trwa, zależą w dużej mierze od naszego nastawienia do niej.
Czy każdy może zapaść na chorobę morską?
Teoretycznie tak – co nie znaczy, że każdy chętnie się do tego przyzna. Żeglując, prędzej czy później trafimy na starego wilka morskiego, który będzie się upierał, że jego ten problem zupełnie nie dotyczy; być może nawet będzie miał rację – co jednak nie oznacza, że taki stan rzeczy nie ulegnie w przyszłości zmianie. Choroba morska może dopaść każdego, chociaż faktem jest, że nie każdy jest na nią w równym stopniu podatny – najczęściej dotyka ona dzieci pomiędzy 2 a 12 rokiem życia. Statystyki wskazują też, że znacznie częściej cierpią na nią kobiety niż mężczyźni. Przeważnie objawy mijają z czasem – po kilku godzinach ( a w najgorszym przypadku po kilku dniach) organizm po prostu przyzwyczaja się do faktu, iż dostaje sprzeczne informacje i zaczyna ignorować ten stan.
Choroba morska – jak sobie z nią radzić?
Można powiedzieć, że choroba morska i jej objawy są problemem starym jak samo żeglarstwo – a to oznacza, że ludzie mieli dobrych kilka tysięcy lat na znalezienie rozmaitych sposobów łagodzenia tych dolegliwości. Nie wszystkie one są równie skuteczne; prawda jest taka, że wiele zależy tu od indywidualnych preferencji. Mnogość dostępnych opcji sprawia jednak, że każdy może znaleźć metodę, która okaże się odpowiednia akurat dla niego. A zatem co pomaga na chorobę morską?
Choroba morska – leki
Jednym z najprostszych, a przy tym całkiem skutecznych sposobów łagodzenia nieprzyjemnych objawów choroby morskiej są leki przeciw typowym dolegliwościom lokomocyjnym. Z pewnością znamy takie nazwy, jak aviomarin czy lokomotiv. Są one stosunkowo tanie i w dodatku można je nabyć praktycznie w każdej aptece, i to bez recepty.
Zwykle pomagają złagodzić objawy choroby morskiej w ciągu kilkudziesięciu minut, co jest całkiem niezłym wynikiem. Ich stosowanie ma jednak dwa istotne minusy – po pierwsze, u niektórych użytkowników wywołuje senność (co jednak w wobec perspektywy bycia wyłączonym z życia załogi z powodu choroby morskiej nie jest dużym problemem). Drugim, poważniejszym zastrzeżeniem jest fakt, że aby leki przeciw chorobie morskiej były naprawdę skuteczne, najlepiej jest zastosować je jak najwcześniej (nawet prewencyjnie), co z różnych przyczyn nie zawsze jest możliwe.
Choroba morska – sposoby
Jeśli już przytrafi się nam choroba morska, leki zostały na brzegu (albo po prostu nie mamy ochoty ich stosować), a na dodatek jesteśmy już na środku morza – nie panikujmy. Pamiętajmy, że zdenerwowanie nie rozwiąże naszego problemu; może co najwyżej nasilić nieprzyjemne dolegliwości. Poza tym warto mieć na uwadze fakt, że oprócz lekarstw mamy jeszcze do dyspozycji szereg innych, pozamedycznych rozwiązań, które możemy zastosować, jeśli dopadnie nas choroba morska. Co pomaga najlepiej? Oto najciekawsze propozycje doświadczonych wilków morskich:
- Wyjście na pokład i patrzenie na coś nieruchomego. Jeśli w zasięgu wzroku widać jeszcze brzeg lub jakąś wyspę – wspaniale. Jeśli nie, możemy po prostu popatrzeć na horyzont – wówczas mózg przestaje „wariować”, bo zamiast ścian kajuty kołyszących się razem z nami, zyskuje konkretny, stały punkt odniesienia. Poza tym świeże, pachnące wiatrem powietrze sprawia, że łatwiej się oddycha, a to zwykle przynosi ulgę i minimalizuje objawy choroby morskiej.
- Znalezienie sobie… czegoś do roboty – chodzi o ot, by skupić się na zadaniu i odciągnąć myśli od tego, jak bardzo jest nam niedobrze, Najlepiej niech to będzie czynność, w której nie musimy pochylać głowy (a więc ślęczenie nad mapami czy scrollowanie telefonu absolutnie odpadają). Doświadczeni marynarze twierdzą, że najlepiej działa zajęcie się prostą, konkretną pracą na pokładzie: klarowanie lin, wybieranie szotów, a przede wszystkim – stanie za sterem. Trzymanie w ręku koła czy rumpla pozwala skutecznie odwrócić uwagę od dolegliwości, a przy okazji daje miłe poczucie kontroli nad łodzią.
- Wymuszone, częstsze niż zwykle przełykanie śliny – a zatem żucie gumy, ssanie landrynek lub popijanie herbaty (najlepiej z imbirem, który dodatkowo przeciwdziała nudnościom).
- Zjedzenie czegoś ciepłego i słodkiego, np. kisielu – jego kwaskowaty smak łagodzi mdłości, zawarty w nim cukier dodaje energii, a ciepło uspakaja od środka organizm. Wytrawni żeglarze twierdzą też, że w razie gdyby taki posiłek się nie przyjął, kisiel ma jeszcze jedną ciekawą właściwość: podobno smakuje tak samo… w obie strony.
Choroba morska nie musi przekreślać przyjemności z rejsu. Znając jej przyczyny i sprawdzone sposoby łagodzenia objawów, łatwiej przygotować się do żeglugi i spokojniej reagować na pierwsze oznaki dyskomfortu. Dzięki temu rejs może pozostać przede wszystkim wyjątkową przygodą, a nie walką z własnym organizmem.

Jednym z najmniej przyjemnych aspektów żeglowania po morzach i oceanach jest choroba morska. Jej objawy mogą skutecznie zepsuć radość wakacji pod żaglami i sprawić, że zamiast cieszyć się chwilą, będziemy próbowali ją po prostu… przetrwać. Czy zatem da się jej zapobiec albo złagodzić jej przebieg? Co zrobić, jak złapie nas choroba morska? Jak długo trwa, czym się objawia i czy są na nią jakieś niemedyczne sposoby? Zaraz wszystko wyjaśnimy.











